• Wpisów: 6
  • Średnio co: 29 dni
  • Ostatni wpis: 202 dni temu, 09:08
  • Licznik odwiedzin: 827 / 210 dni
 
samotnajow
 


Nie ma ich. Zmęczyli się i wyszli. Ocieram łzy. Cały rękaw mojej bluzy jest czerwony od krwi. Nos. Czemu jestem taka kurwa, słaba. Cały czas płaczę. W dodatku czuję, że wyzywanie ich mnie niszczy. Psuje coś od środka. Jakby zabiera mi moją osobowość. Zniżam się do ich poziomu. Jednak nie jest ważne, czy coś mówię czy milczę i tak mnie katują. Tylko dlaczego to robią? Wychodzę ostrożnie z mojego pokoju. Słyszę jak Ludwiczek bawi się zabawkami. Tak, niczego nieświadome dziecko. Lepiej żeby tak zostało. Uchylam drzwi do jego pokoju. Siedzi wśród klocków. Jest taki mały i bezbronny. Co za piękny widok. Kolejna łza upada na podłogę. Nie widzi mnie jest zajęty zabawą. I dobrze. Zamykam drzwi do jego pokoju. Odwracam się, na korytarzu panuje pustka i ciemność. Nagle pojawia się na końcu korytarza jakaś postać. Po posturze poznaję, że to ojciec. Idzie w moją stronę. O Boże, O Boże. Zasłaniam rękoma głowę. Nagle świat zatrzymuje się. Czuję się jakby ktoś nagrywał film w zwolnionym tempie. Jest mi niedobrze. Bardzo się boję. Czuję, że ledwo trzymam się na nogach. Opieram się plecami o ścianę, ojciec jest już prawie na przeciwko mnie. Aż siadam na podłodze. Panicznie się boję. Patrzę na niego, nie zwraca na mnie uwagi przechodzi obok mnie i idzie do swojej sypialni jakbym nie istniała. Uf, co za ulga. Czuję że będę wymiotować. Wbiegam do łazienki. Zatrzaskuję drzwi i wymiotuję wodą i czymś żółtym... Podnoszę się znad muszli i patrzę w lustro. Moja twarz nie wygląda bardzo źle. Z nosa sączy się tylko mała stróżka krwi a wokół oczu powstały wybroczyny od wymiotowania. Prawa połowa głowy bardzo boli. Nie mam jednak siniaków na twarzy to dobrze. Myję twarz. Dotykam nosa. Ała. Słyszę chrupanie kości. Nos rusza mi się w każdą stronę. O Boże. Znowu mi niedobrze. Ustawiam nos w miarę prosto. Nie czuję nadgarstków. Będę miała siniaki. Zapewne na brzuchu, żebrach i nogach też. Boli mnie pierś. Bardzo oberwałam. Zamykam oczy. Tak bardzo bym chciała żeby, ktoś mnie stąd zabrał. Nagle słyszę, że matka gdzieś dzwoni. Uchylam drzwi do łazienki..

- Marta? Jak dobrze Cię słyszeć- mówi moja matka do słuchawki, zapewne- tak znowu ona- przerywa na chwilę- mamy takie z nią same problemy- znowu przerwa słyszę jak matka zanosi się od płaczu- tak, Jowitka uciekła a jak wróciła zwyzywała mnie od kurw a ojca nazwała hujem, mówię Ci Marta nie mam już siły do tego dziecka- cisza, przerywana chlipaniem matki- tak, tak, dziękuję Ci że jesteś, jeszcze, o Boże, jeszcze Marta nie uwierzyłabyś, kopała nas i biła, musieliśmy się bronić o Boże Marta ja tego nie przeżyję- cisza- tak dobrze, przyjedź na kawę potrzebuję cię- i nastaje długa cisza chyba skończyły rozmawiać.

Marta to przyjaciółka mojej matki. Od czasów szkoły. Powiernica sekretów. Słyszę kroki na górę. Wychodzę na korytarz i szybko kieruję się do swojego pokoju. Matka krzyczy do mnie.

-Tylko wyjdź szmato ze swojego pokoju i coś powiedz to tak Cię zajebiemy z ojcem, że już nie wstaniesz!

-Dokładnie! Kurwo jebana- słyszę głos ojca z sypialni

Odwracam się i chwytam za klamkę od pokoju. Matka szarpie mnie za ramię. -Słyszałaś?! Czy Kurwa nie? Mamy Ci powtórzyć - drze się do mnie- odpowiedz bo zawołam ojca

- A to wołaj- co ja kurwa mówię..

- Co ta kurwa chce powtórki- śmieje się ojciec- nie słyszysz o co pyta Cię mamusia?

-Słyszę

Uderzenie z pięści w głowę. Znowu tępy ból.

-To co kurwa nie odpowiadasz?

- T..tak

- Co tak ?- okłada mnie pięściami, leżę na podłodze w korytarzu pod nim.

- Nie wyjdę z pokoju, nie wyjdę, nie wyjdę - krzyczę przez łzy

-Super - i jeszcze mi poprawia- Nie mogłaś tak od razu? Nie byłoby potrzeby Cię bić- podnosi mnie za ciuchy do góry i rzuca do pokoju- no nie wyłaź, zresztą i tak nikt Ci nie uwierzy!


Kiedy drzwi z hukiem za mną się zamykają, podnoszę się z ziemi. Zdejmuję bluzę i wycieram nią sączącą się krew z nosa. I tak jest cała brudna. Szukam w torbie szczotki i czeszę stargane włosy. Patrzę na szczotkę z niedowierzaniem. Cała jest w moich włosach. Jak to? Przeczesuję włosy ręką. Pomiędzy palcami zostaje mi garść lśniących czarnych włosów. O rany. Aż zakręciło mi się w głowie. Rezygnuję z dalszego czesania. Wyciągam z szafki różową polarową pidżamę w renifery i ją zakładam. Nie zdejmuję stanika ani majtek. Pod obszerną pidżamową bluzę zakładam podkoszulkę na ramiączka, a pod spodnie spodenki na wf. Muszę być zawsze gotowa na bicie. Nigdy nie wiadomo kiedy przyjdą. Czasem potrafią przyjść w środku nocy i bić za to, że znaleźli brudną szklankę albo nieposkładane pranie, o którym zapomniałam. Muszę  być w pełnym ubraniu. Bo podczas szarpania kiedy nie mam stanika biją mnie po piersiach a czasami zdarza się im podrzeć na mnie bluzkę. Nie mogę się wtedy bronić bo zbyt bardzo jestem upokorzona i zajmuję się zasłanianiem nagich piersi. To moja pierwsza zasada. Nigdy nie rozbierać się do spania.

Znalazłam telefon.

Oooo kilka smsów. Uśmiecham się przez łzy. Czuję kłucie w sercu. Nie wiem czy jest ono przyjemne czy nie.

Sms od Sławek:

“ Cześć kochanie, co porabiasz?”



“Kochanie? Czemu się nie odzywasz? Tęsknię!”



“Chodzi o to, że nie odebrałem telefonu? Naprawdę nie mogłem miałem matematykę, muszę zdać maturę. Nie bądź egoistką!”



“Dobra jak chcesz! Nie odzywaj się jak chcesz. Wieczny foch jak zawsze.”



Ok... super, czuję pieczenie pod powiekami, tak bardzo nie mam siły się tłumaczyć... Łzy napływają mi do oczu. O Boże. Jestem taka samotna. Odpisuję. Tak bym chciała napisać co się stało u mnie w domu. Ale i tak nikt mi nie uwierzy. Rodzice mają rację , jestem nikim i nikt mi nie uwierzy. Jeszcze Sławek się na mnie obraził...

“ Kochanie... przepraszam, że nie odpisywałam nie mogłam, naprawdę.. byłam zajęta, uczyłam się”



Czuję gulę w gardle. Klikam "wyślij".

Następna wiadomość od "Steryd". Kochany Rafałek. Aż mi się ciepło na sercu robi kiedy o nim myślę. Poduszka jest mokra od łez. Przekręcam ją na drugą stronę.

“Hejo księżniczko. Co tam słychać?”



“ Nie ucz się tyle bo Cię zjedzą motyle”



“ Za mądra będziesz”



Ta. Na pewno. Och Rafi gdybyś wiedział. Odpisuję:

“ Hej, troszkę tylko się uczyłam się idę spać. Do zobaczenia jutro w szkole;)”



I jeszcze jeden sms od numeru 535382722 . Nie znam takiego numeru...

Odczytuję..

“ Witaj Dziewczyno W Deszczu:). Uprzedzając Twoje pytanie numer mam od pewnej osoby jednak nie powiem Ci od kogo. To tajemnica. Chciałem życzyć Ci miłego wieczoru, i przesyłam buziaka na dobranoc:*”



Moje serce bije jak szalone. To Aleks. Dziewczyna w deszczu? W sumie trafne określenie. Całe moje życie jest jak deszczowy dzień. Zaskoczył mnie jego styl pisania. Niesamowite. A może go idealizuję? Tylko czemu? Nakrywam się kołdrą na głowę.

Odpisuję:

“ Dobranoc :)



Co ja robię, przecież mam chłopaka. To już chyba flirt. Jestem beznadziejna. Jestem beznadziejną córką, skoro nie kochają mnie rodzice. Jestem beznadziejną dziewczyną. Całe moje życie jest beznadziejne. Otwieram książkę do biologii i zaczynam czytać:

“Pierścienice są zwierzętami bezkręgowymi, ich ciało ma wydłużony kształt i składa się z pierścieni...”


Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego