• Wpisów: 6
  • Średnio co: 37 dni
  • Ostatni wpis: 257 dni temu, 09:08
  • Licznik odwiedzin: 908 / 266 dni
 
samotnajow
 
Nie chciałam wracać do szatni i znów męczyć się z tą moją szafką. Wybiegłam ze szkoły prosto na deszcz. Pogoda idealnie odwzorowująca mój humor. Cofnęłam się do ganku liceum najlepszego w mieście, wzdrygając się lekko. Wyjęłam z kieszeni telefon. I szybko wystukałam numer do mojego chłopaka.
-Sławek? Przyjedź po mnie proszę szybko błagam...- powiedziałam gdy tylko usłyszałam że odebrał nie dając mu dojść do słowa.
-Jowitko.. uhmm... -przerwał mi- Przecież wiesz, że mam teraz lekcje. Nie mogę naprawde... Przepraszam Kochanie- szepnął i rozłączył naszą rozmowę. Przez chwilę patrzyłam tępo w ciemny ekran telefonu. Po prostu cudownie. Syknęłam z bólem.
Nie chciałam do niego dzwonić ponownie. Opowiadanie o tym w jakim stanie jestem i o tym co się działo w moim domu było ponad moje siły. Tym bardziej, że przecież nie miał czasu na rozmowę. Miał lekcję. Rozumiem. Mimo to poczułam się bardzo samotnie. Zawsze sama zawsze Samotna. Bałam się, że jeśli mu powiem o wszystkim odwróci się ode mnie, albo, że mi nie uwierzy w to jak jestem traktowana w domu. Zdrowi normalni ludzie nie wierzą w to, że zło dzieje się za ich drzwiami, że zła doświadczają sąsiedzi i bliskie im osoby... Wolą od tego uciekać wolą nie wiedzieć, wolą nie słuchać, wolą nic nie widzieć. Za to co zrobiłam na teście z chemii też raczej mnie nie pochwali. Zresztą to nie jest przecież rozmowa na telefon. Jowita ogarnij się.

Sławek jest moim chłopakiem więc czemu do cholery nie mogłam opowiedzieć mu o swoich problemach ? Nie wiem. Blokada. To takie cholernie trudne ... Mówić o takich rzeczach nawet jeśli się komuś ufa najbardziej na świecie. Obejrzałam się za siebie. Nie.. do szkoły nie chcę wracać. Moje myśli skupiły się na Sławku. Czemu ja w ogóle z nim jestem? Poznaliśmy się na dyskotece. Wszystkie moje koleżanki się nim zachwycały. Jest bardzo miłym chłopakiem. Fajnie nam się spędza czas. Jesteśmy w sumie już pół roku razem... Kogoś takiego właśnie potrzebowałam, normalnego spokojnego. Odskoczni od tego syfu który mam w domu. Cały czas mówi mi, że myśli o mnie poważnie.. Tego chciałam. Najlepiej gdyby mi się oświadczył i zabrał mnie z tego piekła. Przedstawił mnie już całej swojej rodzinie. Wiem, że mogę na niego liczyć. Nie interesują go imprezy i koledzy wiem, że w jego życiu ważna jestem tylko ja.

Deszcz jakby zmalał. Zaczęłam iść przed siebie nie zważając na to, że krople zimnej wody zmywają mi makijaż i moczą starannie ułożone włosy. Wszystko dookoła było szaro-bure i idealnie komponowało się z moim nastrojem. Odgarnełam z twarzy mokre włosy z którymi usilnie walczyłam i zaczesałam je do tyłu dlonią.Westchnęłam głęboko patrząc w brzydkie tego dnia szare niebo. Nagle odbiłam się od czyjejś kurtki.
-Przepraszam- burnęłam, spuszczając głowę w dół. Nie miałam ochoty na konfrontację z nikim w takim stanie. Chciałam wyminąć osobę na którą wpadłam jak najszybciej i iść dalej bez celu, byle tylko się nie zatrzymywać. Najlepiej biec przed siebie choć dziwnie by to wyglądało.. Nie było mi to jednak dane. Osoba z którą się zderzyłam zagrodziła mi drogę.
- Przepraszam ...- usłyszałam męski głos - Jesteś Jowita?- tak to ja we własnej osobie pomyślałam, mistrzyni spieprzonego życia , człowiek porażka a ty czego chcesz ode mnie - zamiast tego podnosząc wzrok i patrząc jednym okiem na chłopaka stojącego przede mną powiedziałam pewnie:
- Ta.. k..- i aż się zajaknełam. Przede mną stał chłopak na oko w moim wieku może ciut starszy, wysoki, dobrze zbudowany, jego ciemnoblond włosy sterczały w formie loków na czubku głowy boki miał wygolone a oczy? Nigdy nie widziałam tak pięknego koloru oczu..
- Jestem Aleks, chyba zapomniałaś parasola.. chętnie zaproponuję Ci swoje towarzystwo, no i ochronę przed deszczem- uśmiechnał się najpiękniejszym uśmiechem jaki w życiu widziałam...
-Co tak stoisz? Chyba nie chcesz zmoknąć ? - Przywrócił mnie tymi słowami do świata realu.
- W sumie masz rację - otrząsnęłam się z tego dziwnego stanu. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego jak dziwnie szybko bije mi serce na widok tego nieznajomego, że przez cały ten czas miałam otwarte usta i że z pewnością wyglądam fatalnie taka przemoczona. Zamknęłam szybko usta, nieznajomy, a właściwie Aleks, wyminął mnie zgrabnie i umieścił moją dłoń pod swoim ramieniem. Ten gest sprawił, że moje serce przyspieszyło jeszcze bardziej. W jego dotyku było coś niesamowitego. Ciepło rozlało się po moim całym ciele a żołądek wykręcił kilka koziołków.
- Masz piękne oczy Jowito, podobno oczy są zwierciadłem duszy- powiedział lustrując moją twarz swoim spojrzeniem- podobno najpiękniejsze oczy są własnością najszlachetniejszych osób- powiedział i obdarzył mnie uśmiechem.

Przez deszczowe niebo przedarł się promień słońca i oświetlił nam drogę. Nie wiem czemu jego głos tak mnie zahipnotyzował. Miałam wrażenie, że gdyby powiedział, chodźmy na koniec świata ja poszłabym za nim. Kim on był. Czemu tak na mnie działał? Jedyne co chciałam czuć w tym momencie to ciepło jego ramienia...

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego